Straszna stylówa na Walentynki


     Za każdym razem gdy myślę o stylizacji na Walentynki, na myśl od razu nasuwa mi się kolor czerwony. Skojarzenie oczywiste - w końcu wszechobecna w to święto czerwień to chyba od zawsze symbol miłości, pasji i bezkonkurencyjnie najseksowniejszy z wszystkich kolorów.  Niewiele osób wie jednak, że czerwony jest również symbolem wojny, co składa się wręcz idealnie, bo jako samozwańcza rebeliantka czuję się w obowiązku walczyć z  wszystkim, co schematyczne (albo związane z krwistozbrojnymi gwardzistami)

     Oprócz iście ognistej potrzeby przełamania walentynkowej monotonii chciałam, aby moja tegoroczna stylówa była romantyczna - stąd uwodzicielska koronka, kobieca - a więc obowiązkowe były kolczyki-koła, które w mojej estetyce przeżywają swój renesans, zadziorny dekolt i kozaki za kolano; i eklektyczna - dlatego nie mogłam odmówić sobie romansu między trzema rodzajami kratki i koronką. Lekko poszarpane włosy kojarzą mi się z latami 80. - i nie wiem czemu, na trzecim zdjęciu sama przypominam sobie Madonnę. Może to kwestia tego groźnego spojrzenia godnego prawdziwej buntowniczki?





Wearing:

Bershka jacket // Zaful skirt // H&M lace body // Bershka boots

9 komentarzy:

  1. wyglądasz przepięknie:) cudowna marynarka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Propozycja przyciągająca oko i prezentująca się świetnie. Gdyby zastosować jeszcze jakąś kurteczkę z zoio. Myślę że to w całości dobra sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  3. pięknie, podoba mi się takie połaczenie

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialna jest ta stylówka :D Wyzywające, ale jednak elegancka :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Lovely Extra Lasting, o ile dobrze pamiętam nr 1 :)

      Usuń
  6. Bardzo ładna, odważna stylizacja.

    OdpowiedzUsuń
  7. Taka więcej pozbierana szefowa :D Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń

Instagram