I'm Maeve

Dzisiaj stylówa trochę inspirowana postacią z jednego z seriali, jakie udało mi się wciągnąć w ostatni weekend (wierzcie, że po zakończeniu burzliwej sesji naprawdę nie wiedziałam co ze sobą zrobić...) - Maeve Wiley z "Sex Education". Ale nie jest to sama inspiracja, bo od dobrego miesiąca tak właśnie wyglądam. Nowe włosy, mimo że jeśli spojrzeć na długość, do pleców wciąż im daleko, jakimś cudem wprost dodały mi skrzydeł  i muszę przyznać, że czuję się w nich bardziej naturalnie niż w dobrze Wam już znanym blondzie. Co ciekawe, metamorfoza została zainspirowana przez promocję na różowe płukanki w pobliskim mi Tesco, a zmotywowana kryzysem, wściekłością i buntem, jakie odczuwałam w ostatnich tygodniach 5. semestru studiów, który był dla mnie prawdziwym piekłem. Wygląda więc na to, że mam w sobie coś z zadziornej Maeve, a to z kolei wskazuje na wniosek, że nie pozostaje mi teraz nic innego niż otwarcie kliniki udzielającej porad seksualnych... Może by to jakoś połączyć z blogiem? :-)

Jak Wam się podoba taka odsłona? Nie za szaro? *suchar* Podczas robienia zdjęć aparat ciągle krzyczał, że "obiekt jest za ciemny" i do tej pory do końca nie wiem co tak naprawdę miał na myśli ;-)

PS. Za zdjęcia dziękuję Łukaszowi!











Wearing:

Sinsay coat // Shein vest // H&M hairband // Dr Martens boots

1 komentarz:

  1. Bardzo przyjemna stylówka i wcale nie za szaro :) A kolor włosów mega :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram